Słowo na niedzielę

Słowo Boże na IV niedzielę Wielkiego Postu (Laetare)

Nakłońcie wasze ucho i przyjdźcie do Mnie… (Iz 55, 3)

 

Słowa Ewangelii według świętego Jana

J 9,1.6–9.13–17.34–38

Jezus przechodząc ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: „Idź, obmyj się w sadzawce Siloe”, co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił widząc.

A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: „Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?”. Jedni twierdzili: „Tak, to jest ten”, a inni przeczyli: „Nie, jest tylko do tamtego podobny”. On zaś mówił: „To ja jestem”.

Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A dnia tego, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: „Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę”.

Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: „Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu”. Inni powiedzieli: „Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?”. I powstało wśród nich rozdwojenie. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: „A ty, co o Nim myślisz w związku z tym, że ci otworzył oczy?” Odpowiedział: „To jest prorok”.

Na to dali mu taką odpowiedź: „Cały urodziłeś się w grzechach, a śmiesz nas pouczać?”. I precz go wyrzucili.

Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go rzekł do niego: „Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?”. On odpowiedział: „A któż to jest. Panie, abym w Niego uwierzył?”. Rzekł do niego Jezus: „Jest nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie”. On zaś odpowiedział: „Wierzę, Panie!” i oddał Mu pokłon.

Oto słowo Pańskie.

 

Rozważanie

Jezus po raz kolejny zaskakuje swoim zachowaniem. Nie tylko Mu współczesnych, ale również nas. Przychodzi z pomocą człowiekowi niewidomemu od urodzenia, właściwie bez uprzedniej prośby chorego. Sam od siebie wychodzi z inicjatywą uzdrowienia. Czyni to w dzień święty dla Żydów – w szabat, kiedy to nie można było wykonywać żadnej pracy, a nawet kroki możliwe do przebycia były sztywno ustalone. A Jezus to łamie, nie ze względu na brak szacunku do Prawa, ale ze względu na miłość człowieka.

Dziś, kiedy świat zmaga się z ogromnym cierpieniem wielu braci i sióstr, kiedy sami nie wiemy, jak postąpić, trzeba nam wychodzić poza ramy naszego dotychczasowego myślenia. Zobaczyć i dostrzec, że to zawsze pierwszym inicjatorem spotkania jest właśnie Bóg. On jest zawsze gotów działać, uzdrawiać, podnosić nas pomimo naszych ludzkich wyobrażeń i zasad.

Wiemy, że najlepszym „przekaźnikiem” łaski są sakramenty. Ale w dzisiejszej dobie realnych zagrożeń w nadzwyczajnych okolicznościach, posłuszni głosowi Kościoła, stajemy i pytamy: czy Pan Jezus nie może wejść w komunię z nami, poza nimi? Czy może uzdrowić, podnieść wesprzeć w inny sposób? Skoro najważniejszym celem życia chrześcijańskiego jest zjednoczenie z Panem, to śmiem twierdzić, że Bóg nie zawęzi sobie drogi do serca człowieka. Wręcz przeciwnie otworzy nowe, „kanały” łaski! W inny sposób, może bardziej duchowy, bez konkretnych znaków rozleje swoją miłość. On jest wszechmogący, dlatego ma moc wyjść poza nasze ramy – byle tylko obdarować człowieka swoją obecnością.

Strzeżmy się postawy faryzeuszy z dzisiejszej Ewangelii, którzy chcieli dobroć Pana Boga ograniczyć literą Prawa: „człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu”.

Do przyjęcia Boga potrzebna jest wiara – nasze głębokie pragnienie spotkania Go na drogach naszego życia! Dlatego w tym czasie trudnych doświadczeń, zakazów i nakazów, szukajmy Jezusa w Słowie Bożym, w duchowej Komunii i w prywatnej pobożności. Trwajmy w duchowym zjednoczeniu całego Kościoła, Który nieustannie modli się na całym świecie. A On przyjdzie do każdego, kto z pokorą woła o Jego zmiłowanie.

ks. Mateusz Kotowicz