Lubliniecka tragedia początkiem cudów

Opublikowano

Przed nami Uroczystość NMP Częstochowskiej. Cudowny Obraz znajdujący się na Jasnej Górze gromadzi rzesze ludzi, którzy u Maryi szukają pomocy i ratunku.

Gdy nawiedzamy kaplicę Cudownego Obrazu widzimy dziesiątki wotów, kul i protez, a to wszystko jest zewnętrznym znakiem uzdrowienia dokonanego przez Boga przez wstawiennictwo Matki Najświętszej. Gdy zaś przechodzimy z bazyliki jasnogórskiej w kierunku zakrystii możemy podziwiać obraz, na którym zobaczymy kobietę i dwoje dzieci wstających z trumien. W księgach jasnogórskich znajdziemy opisy różnych wydarzeń, które świadczyły o tym, że za sprawą Matki Bożej pełni wiary proszący ludzie wypraszali powrót nie tylko do zdrowia, ale również do życia. 

Pochodzę z lubeckiej Parafii na Ziemi Lublinieckiej i stąd zawsze bliska mi była historia związana z tamtym terenem, ale przede wszystkim ze wstawiennictwem Maryi, której to historii nie zapomniała nawet Jasna Góra i wspomniany obraz na ścianie.

W XVI wieku mieszkańcy Lublińca byli świadkami szczególnej tragedii. W domu rzeźnika Marcina Lanio, jego żony Małgorzaty i synów Piotra (4 lata) i Kazimierza (2 lata) doszło do okropnego wypadku. Gdy mama wyszła na chwilę do sąsiadki, by pożyczyć kwasu do pieczenia chleba, Piotruś postanowił pobawić się w rzeźnika, co wcześniej zapewne często widział u swojego ojca. Do zabawy – mało co myśląc – wybrał śpiącego brata i nie czekając długo wziął ostry nóż i podciął mu gardło. Gdy zobaczył krew, która zalewała braciszka zrozumiał, że stało się coś złego. Dlatego też ze strachu ukrył się w piecu chlebowym, który był już przygotowany do rozpalenia i pieczenia chleba. Małgorzata wracając od sąsiadki rozpaliła w piecu, w ogóle nie podejrzewając, gdzie znajduje się jej syn. Usłyszała krzyki dziecka, ale nie zdążyła, bo zostało uduszone dymem z drzewa. Gdy spojrzała na kolebkę i zobaczyła swojego synka we krwi już martwego, zaczęła pełna żalu i łez bić głową o ścianę. W tym momencie jej mąż Marcin, gdy zobaczył to wszystko, bez żadnego namysłu rzuca się na swoją żonę i zabija siekierą. I jak podaje księga jasnogórska: „Gdy się opamiętał i zrozumiał co uczynił w obłędnym szale, ogarnęło go przerażenie, lecz nagle promień światła Bożego rozjaśnił mu umysł. Nie poddaje się więc rozpaczy, słucha rad pobożnej sąsiadki i ufa, że Maryja z Jasnej Góry wysłucha go i wskrzesi zmarłych. Ona wszystko zrobić może!…” Marcin zatem postanawia wyruszyć na Jasną Górę. Wypowiadając cicho słowa różnych modlitw układa na wozie troje bliskich zmarłych i jedzie do Częstochowy. Modli się ze wszystkich sił a napotkanych ludzi, którzy są przerażeni tym, co widzą prosi o wstawiennictwo. W jasnogórskiej kaplicy nieszpory odprawia błogosławiony dzisiaj Stanisław Oporowski wraz z innymi paulinami. Pomiędzy nich ustawiono trzy trumny. Podczas słów hymnu Magnificat – „I wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny” troje zmarłych wstaje z mar, czego świadkami są licznie zgromadzeni w kaplicy. Niektórzy ojcowie paulini odwracają twarze, niektórzy chcą uciekać, inni podnoszą ręce w znaku uwielbienia, uczestnicy nabożeństwa klęczą i składają dłonie a na ich twarzach widać zaskoczenie i niedowierzanie. 

Jak wiemy z zapisu ksiąg ludzie zaczęli opowiadać o tym cudzie, również w innych krajach, przez co nawet cesarz niemiecki – gdy tylko się o nim dowiedział – nakazał sprowadzić kopię cudownego wizerunku do Wiednia.

Troje zmarłych wstaje z mar podczas nieszporów

Przeczytana przez Was historia, jak również inne wybrane opisy cudów, które miały miejsce na Jasnej Górze od 1382 roku zebrano w okresie międzywojennym i spisano w książce o tytule: „Cuda i łaski zdziałane za przyczyną Jasnogórskiej Matki Bożej dawniej i dziś”, którą można nabyć w wznowionym wydaniu. Jeśli ktoś z Was byłby chętny, aby nabyć tą książkę w cenie 30 zł, można złożyć zamówienie w naszej kancelarii.

Niech nasza Matka i Królowa, w Której otrzymaliśmy przedziwną pomoc i obronę będzie na drogach naszej wiary ratunkiem i znakiem niezawodnej nadziei a jednocześnie siłą, by nasza troska o codzienne sprawy przynosiła nam obecnie oczekiwane zdrowie, pokój i jedność a w przyszłości nagrodę wiecznego mieszkania.

Wasz Wikariuszks. Adrian.

Opublikowano